Fotografia cyfrowa
Chorwacja - moje powroty - Pod Maslinom - zmiany i wydarzenia

Co nowego na Campie i w okolicach
Camping Pod Maslinom, pomimo swojego uroku, nadal należy do najtańszych na wybrzeżu i dumnie walczy o swoją trzecią gwiazdkę. W roku 2006 kompletnie przebudowano łazienkę i ostatecznie zniknął problem ciepłej wody, która teraz płynie z kranów nieprzerwanie przez cały dzień. Zwiększyła się także liczba kabin prysznicowych. Wielką troskę przywiązuje się do czystości i wszystkie pomieszczenia są sprzątane kilka razy dziennie.

W roku 2007 wprowadzono segregację odpadów czyniąc ukłon w kierunku ochrony środowiska i norm unijnych. Dla gości wydzielono stanowisko komputerowe z dostępem do Internetu - wprawdzie za odpłatnością, ale niekiedy Gospodarze robią od tego wyjątki. Na miejscu można też umyć samochód, co w przypadku parkowania pod drzewami oliwkowymi ma istotne znaczenie. Kamping powoli rozrasta się, a konfiguracja terenu i różnorodność otoczenia sprawiają, że każdy znajdzie z pewnością swoje ulubione miejsce.

Nie zmieniła się droga wiodąca na plażę i to największe utrapienie, ale cóż - windy się chyba nie doczekamy. Sporo osób zjeżdża tu samochodami, ale jak dokładnie przyjrzycie się zdjęciu zauważycie, że niektórym na zdrowie to nie wychodzi. Za to samo zejście na plażę nie straszy już chwiejącymi się głazami na końcu schodków i to miejsce (na szczęście jedyne) zostało zabetonowane. Biorąc pod uwagę fale jakie zwykle uderzają w tym miejscu o brzeg jest teraz dużo bezpieczniej, zwłaszcza dla osób starszych i dzieci. Sama plaża pozostała równie urocza jak poprzednio zarówno w dzień jak i po zmierzchu.


Pożary - nowe oblicze chorwackiego wybrzeża
Tego lata wyjeżdżający do Chorwacji chyba po raz pierwszy zetknęli się z tym groźnym żywiołem, który od wielu lat nęka południe Europy. Na Istrii, w środkowej Dalmacji były nawet przypadki ewakuacji hoteli i campingów. Wszystko to jakoś mnie nie przerażało, nawet dziwnie wyglądające łuny pojawiające się czasem nad zboczami gór i widoczne nocą z autostrady.
Na dobre zrobiło mi się gorąco, gdy byłam już na Ciovo i przeczytałam w jednaj z gazet dramatyczny tytuł: DUBROVNIK: SATI STRAHA i zobaczyła wielkie zdjęcie pożaru sięgającego zabudowań z podpisem: "Vatra nam je usla u kucu". Mój chorwacki jest słaby ale zrozumiałam - ogień ze zbocza Srd przeskoczył magistralę i zszedł w kierunku osiedla. Walka z ogniem trwała 30 godzin. Spłonął doszczętnie jeden samochód pozostawiony na poboczu. Stał tam, gdzie widoczna czarna plama na asfalcie.

Po przyjeździe na miejsce okazało się, że płonęły także wzgórza w Orasacu, a turyści z naszego kampingu brali nawet udział w akcji ratowniczej. Paliły się też wzgórza w Komolacu, a ogień niebezpiecznie zbliżył się do stacji, gdzie zwykle tankujemy LPG. Na szczęście nie brałam udziału w tych wydarzeniach i pomimo, że do końca naszego pobytu utrzymała się potworna susza, ogień już nie powrócił. Serdecznie pozdrawiam wszystkich uczestników tamtych wydarzeń, a dla Ewy Z. specjalna buźka za siniaki i otarcia jakimi przepłaciła udział w akcji.

Za parkanem campingu - szkoła o jakiej można pomarzyć
Po tej smutnej relacji jeszcze trzy fotki, które chciałabym zadedykować wszystkim uczniom polskich szkół. Wbrew pozorom nie zrobiłam ich w ogrodzie botanicznym, ale na alejkach sąsiadujących z budynkiem i boiskiem szkoły w Orasacu.

Czy nasze szkoły muszą straszyć kamienną pustką i asfaltem? Czy będzie nas kiedyś stać na to, by uszanować i utrzymać podobne otoczenie? Jak widać szkoła nie musi kojarzyć się tylko z ławką, praca domową i wywiadówkami. A może my po prostu zostaliśmy w tyle i nie dorastamy jeszcze do innego pojmowania tego miejsca.


agavk 2003 - 2007